PRACOWNIA 208 (314)

 

Pracownię malarską nr 208 (później również jako pracownia dyplomowa 314) Konrad Jarodzki przejął po zmarłym w trakcie zajęć dydaktycznych Alfonsie Mazurkiewiczu. Podobnie jak poprzednik – a wbrew panującym wówczas zwyczajom – otworzył swoich studentów na nowinki z Zachodu i nieszablonowy sposób myślenia. Mimo ogromnego autorytetu i własnego wyrazistego stylu jego pracownia szybko stała się miejscem osób niepokornych, charyzmatycznych, szukających swojego miejsca w świecie. „W tym czasie nie funkcjonował clubbing, nie było otwartych przestrzeni, w których można było normalnie się spotykać i było to miejsce spotkań różnych wariatów” – mówi w filmie o pracowni 208 Agata Saraczyńska, dziennikarka. Gazety Wyborczej. Krytyk sztuki Zofia Gebhard dodaje: „On prowadził bardzo niekonwencjonalną pracownię. Wychował wielu twórców, których stymulował w ten sposób, że uczył ich myśleć o sztuce. Uczył ich postaw, uczył ich szukania, otwarcia. Proponowano mu najbardziej szalone pomysły. Myślę, że wielu artystów, którzy […] robią karierę jako artyści, zawdzięcza to Konradowi”.

„Ewa Ciepielewska, Bożena Grzyb, Artur Gołacki, Piotr Gusta i Paweł Jarodzki poznali się na pierwszym roku studiów, ale nierozłączni stali się na roku trzecim, kiedy w 1980 roku trafili do pracowni malarstwa nr 208. W tej samej pracowni, choć nie na tym samym roku, studiowali też bracia Andrzej i Jerzy Głuszkowie i Andrzej Jarodzki „Futer”. Pracownia już wtedy miała opinię liberalnej. Od 1975 roku prowadził ją stryj Pawła, Konrad Jarodzki, który pracownię przejął po śmierci Alfonsa Mazurkiewicza. Pracownia Mazurkiewicza była znana z sympatii dla tendencji intelektualnych i sztuki pojęciowej, mimo że jego własne, ewoluujące w stronę abstrakcji malarstwo było mocno osadzone w pejzażu dolnośląskim. Jarodzki kontynuował odziedziczone po poprzedniku otwarte podejście do pracy ze studentami. Jego korekty nie były normatywne. Mówiono, że w jego pracowni wolno było „wszystko”, byle tylko wiadomo było „po co” ”

Fragment książki A. Mituś, P. Stasiowski, Agresywna niewinność. Historia grupy Luxus, s. 74.

       WYWIADY EXTRA

 

W trakcie trwania prac nad filmem „W absolutnej ciszy” zostały zrealizowane 23 wywiady z 21 osobami obejmujące łącznie 30 godzin i 7 minut rozmów z wybitnymi postaciami wrocławskiego środowiska artystycznego. Zamierzamy co jakiś czas publikować filmu krótkie fragmenty wywiadów, które nie znalazły się w filmie.

       BACKSTAGE

 

Praca nad filmem dokumentalnym nigdy nie jest łatwa. Przygotowania do pracy nad „W absolutnej ciszy” ruszyły w marcu 2013 roku i z licznymi przerwami trwały około pięć lat. Na ten czas składają się 54 dni zdjęciowe, 21 wywiadów, zawierających 30 godzin i 7 minut materiału, w tym 9 godzin i 58 minut rozmów z Konradem Jarodzkim. Zdjęcia odbyły się m. in. w Spalonej, Turoszowie, Nowym Jorku oraz w wielu lokacjach na terenie Wrocławia. Na potrzeby filmy powstało 31 scen, z czego 7 nigdy nie trafiło do ostatecznej wersji. Wykorzystano 18 utworów muzycznych, w tym 16 zakomponowanych specjalnie na potrzeby oryginalnej ścieżki dźwiękowej. Potrzeba było 109 różnych układek montażowych, żeby skończyć film, nad którym pracowały w sumie 22 osoby. Prezentowane w galerii zdjęcia ukazują, niestety, tylko fragment tego procesu.